Kategorie: Wszystkie | Polska | Przemyślenia | UE | Warszawa | Świat
RSS
czwartek, 22 lipca 2010
Przebudzenie wspólnoty - burzenie mitów

Nadal trwa spór o krzyż przed pałacem prezydenckim. Mimo podpisania zgody między ZHP, ZHR i Kancelarią Prezydenta o przeniesieniu krzyża od kościoła św. Anny samozwańczy "obrońcy krzyża" nadal czuwają pod Pałacem Prezydenckim i twierdzą, że dopuki nie powstanie pomnik, nie pozwolą usunąć krzyża sprzed Pałacu.

Osobiście nie przeszkadza mi w ogóle że pod Pałacem jest krzyż i grupka ludzi. Mam tylko pytanie od "obrońców krzyża" - nie oni go postawili lecz harcerze. Czy harcerze prosili ich o pilnowanie krzyża w strachu przed jakimś "zamachem" na ten symbol religijny?

Sprawą sporu wokół krzyża zajął się także dziennikarz chrześcijański Jan Pospieszalski w Rzepie. Został już nawet skrytykowany (tradycyjnie) w Wyborczej :)

Ja chciałbym tutaj zająć sie tylko pewnymi mitami poruszanym przez  pana Pospieszalskiego:

"Przebudzenie wspólnoty, która zamanifestowała swoją więź z Polską i z Historią, z państwem, z jego instytucjami, trzeba wyciszyć i uśpić. Objawienie się Narodu z jego niesamowitą zdolnością do współodczuwania należy ośmieszyć. Poruszenie świadomych obywateli, ale i żałobników, którzy straszną tajemnicę śmierci 96 swoich rodaków wyrażają wobec siebie i składają pod krzyżem, trzeba wydrwić i unieważnić."

1. Mit budzenia wspólnoty.

Dlaczego to oczywista nieprawda? Reakcja społeczeństwa na katastrofę, przedstawianą żywo przez media, czasami wzruszonych dziennikarzy była po prostu emocjonalna. Poznać to łatwo, że nawet ludzie niewierzący, czy mało utożsamiajacy sie z kościołem przyszli na czuwanie pod pałac prezydencki. Była to czysta emocjonalna reakcja, dokąłdnie taka sama jak w czasie śmierci JP2, kiedy ludzie płakali choć nie wiedzieli czemu (byli i są niewierzący). Zapewne jest to zjawisko banalne do wytłumaczenia dla socjologów. Była to po prostu pewne masowa reakcja emocjonalna, wywołana sprzężeniem między mediami a społeczeństwem. Reakcja ta sama się nakręcała. Zapewne osobom "głęboko wierzącym" przekonanym o szlachetności ludzi taka wersja się nei podoba - wlą wierzyć, że to głęboki odruch serca.

2. Mit wspaniałości narodu i jego budzenie się.

Owszem w Polsce tak jak w każdym narodzie/państwie zdarzają się ludzie szlachetni. Jest to niezaprzeczalne. Jednak trudno emocjonalną reakcję nazwać jakimś szlachetnym przebudzeniem. To był po prostu szok. Czy trzeba ten szok wynosić do poziomu NIESAMOWITYCH METAFIZYCZNYCH PRZEŻYĆ? - Owszem trzeba ludziom religijnym, gdyż potrzebują oni uczuć, bo tylko nimi potrafią uzasadnić swoją osobistą wiarę. Nie jesteśmy narodem wspaniałym. Nie ma takiego narodu. W każdym są ludzie szlachetni i nieszlachetni. Budowanie mitu szlachetnego narodu sprzyja jedynie nacjonalizmom.

3. Poruszenie świadomych obywateli.

Z całym szacunkiem dla dziennikarza, ale że co? Świadomych obywateli? Świadomych czego? Pospieszalski po prostu gratyfikuje ludzi, którzy zareagowali emocjonalnie i nadali wydarzeniu większą wagę wychodząc na ulicę. Jest to właściwie manipulacja. Aby przekonać do swoich wartości pobłaża on społeczeństwu i chce narzucić czytelnikowi prawidłową wersje rzeczywistości. Buduje znów mit narodowy.

Szkoda, że inteligentny i charyzmatyczny dziennikarz buduje takie mity. Zapewne po prostu w nie wierzy. Szkoda, że wiara (w prawdziwosć własnego światopoglądu - inaczej konserwatyzm) zaćmiewa umysły, lecz chyba na tym ona właśnie polega - w przeciwnym razie mielibyśmy na prawdę rozsądny świat.

19:04, konrad1811
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 12 lipca 2010
Skąd ta energia atomowa?

Trochę fizyki z jednym tylko wzorem - emcekwadratem :]

Jeśli ktoś jeszcze nie wie to zapraszam. Postaram się przedstawić tak „na chłopski rozum” :)

Zacznijmy od czegoś znanego – wzoru, który każdy kojarzy z Einsteinem, że E = mc2. Oznacza to tyle, że energię (oznaczoną przez E) można przyrównywać do materii (m – czegoś co „waży”) mnożąc dwa razy przez prędkość światła.

Nawet więcej – materia (masa) może się zamieniać na energię i dzieje się tak nie tylko przy reakcjach jądrowych! Także energia może zamieniać się w materię.

Ale wracając do tychże właśnie reakcji. Ponieważ prawo wiążące materię i energię ma we wzorze prędkość światła (c – wynoszącą 300 tys. km/s) w drugiej potędze to jak się można spodziewać zamieniając małą ilość materii w czystą energię otrzymujemy jej dużo. Bardzo dużo.

Dla przykładu zamieniając 1g materii w energię w ciągu roku możemy otrzymać elektrownię o mocy prawie 3 gigawatów. Tyle ile ma mieć mocy elektrownia budowana w Polsce. Dla porównania elektrownie konwencjonalne potrzebują spalenia milionów ton węgla do wytworzenia podobnej mocy. taka elektrownia mogłaby dziś zasilać około 15% Polski.

Cudem musi być wybudowana przez Rosjan pływająca elektrownia atomowa.

Wyobraźmy sobie teraz co się dzieje, kiedy cała ta moc jest skupiona w trakcie krótkiego czas – ułamka sekundy – mamy wtedy właśnie potężną eksplozję.

Dzieje się tak np. przy rozszczepianiu atomu Uranu 239. Okazuje się, że kiedy atom się rozpada na kilka części (inne atomy i cząstki) to te części razem ważą razem mniej niż wcześniej połączone. Brakująca część masy ulatnia się w postaci energii - ciepła, światła itp.

Mimo tej „prostej” wiedzy dokonać dużej eksplozji atomowej, albo tym bardziej wybudować elektrownię, która będzie w sposób kontrolowany przetwarzać materię w energię nie jest łatwo. Wymaga to dużej precyzji sterowania strumieniami neutronów, cząstek elementarnych powstających w trakcie reakcji rozpadu, które to wzmagają reakcję. Stąd bierze się reakcja łańcuchowa – rozpad jednego atomu może spowodować rozpad kolejnych i wytwożenie jeszcze większej energii. Jeśli reakcja będzie źle zaplanowana może dojść do małego wybuchu, który rozerwie promieniotwórczy pierwiastek na kilka kawałków i rozrzuci je tak, że razem nie będą już w stanie spowodować większej reakcji. NAtomiast w przypadku elektrowni moze spowodować przegrzanie sie systemu i stopienie elektrowni (co wydażyło się bodajże w Temelinie w Czechach).

Teraz zajmijmy się cyzmś innym ciekawym - przypadek odwrotnej zamiany – energii w masy.

Nasza intuicja tutaj nie zadziała, dlatego, że nasza intuicja jest dostosowana do warunków w których ewoluowaliśmy, a sprawa dotyczy prędkości, wysokich prędkości, nieosiągalnych aż do tej pory żadnym pojazdem, nawet najszybszym samolotem.

Chodzi o to, że kiedy coś przyspiesza do dużej prędkości energia, którą dodatkowo dajemy takiemu obiektowi zamiast przekładać się na jego prędkość, przechodzi w masę. To prawo natury jest ograniczeniem, które sprawia, że prędkości światła nie można przekroczyć – kiedy coś się do niej zbliża prawie cała energia zamienia się w masę zamiast przekładać się na prędkość.

21:19, konrad1811
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 08 lipca 2010
Oddalony za niewinność powraca
Co dziś można przeczytać? O tym się nie mówiło, bo były wazniejsze sprawy. Ale teraz wypływa na powierzchnię. Grzegorz Schetyna na Marszałka Sejmu!? Czy nie było lepszych?