Kategorie: Wszystkie | Polska | Przemyślenia | UE | Warszawa | Świat
RSS
piątek, 04 stycznia 2013
Absurdy codzienności

Obrazy które widzimy na co dzień mogą być bardzo niesamowite, zabawne czasem absurdalnie straszne. W swej obrzydliwości także. Wpis nie dla osób wrażliwych, choć zaczyna się łagodnie.

Poniższe scenki nie bazują na wydarzenia prawdziwych - to są wydarzenia prawdziwe ;) Ewentualnie dokładam interpretację lub opis mojego zdziwienia. W każdym razie no cóż czasami absurdy.

Scenka 1.

Dzień świąteczny. Słoneczne popołudnie, ok 28 grudnia 2012. Spacer przez miejscowość ok 10 tys mieszkańców. Ni żywej duszy. Czasem przejedzie samochód, mnóstwo domów. Brak ludzi jakaś taka pustka. Skręciłem do parku. O tam jest 5 osób - 2 dzieci na łyżwach na stawie. Chyba płytki, a lód gruby. Idę dalej... W pewnym momencie w pustym miejscu parku widzę faceta. Starszy gość, ale wygląda normalnie, nie jak kloszard. Wygrzebuje coś z plastikowej butelki leżącej obok kosza. Może to nic nadzwyczajnego, ale to było prawie jak scena na pustyni. Dookoła nikogo nie ma. Miejscowość wygląda na opuszczoną (wszyscy oglądają familiadę?) a kiedy spotykam jednego z nielicznych przedstawicieli mojego gatunku widzę jak grzebie coś w śmieciach.

Scenka 2.

Kiedy - nie pamiętam kiedy. Gdzie - Warszawa, Wiatraczna. Jadę tramwajem w biały dzień. Koło 12. I co widzę?! Ktoś się załatwia obok chodnika. Środek Warszawy niemalże. Nie wiem czy wykrzywić się z obrzydzenia, czy śmiać z absurdalności tej sytuacji?

Scena 3.

PKP ;) Jadę pociągiem, nowiuśkim cieplutkim TLK (klasa 2 wyremontowana, klasa 1 - stara i opuszczona). Napis wyświetla, że jest rok 2082 ;) Konduktor biega w te i wewte - szuka drobnych, co by sprzedać ludziom bilety... Dzięki temu przejechałem 50 km i kupiłem bilet na krótszy odcinek.

W pewnym momencie (tak jak przy dłuższej podróży) postanowiłem wypróbować toaletę w nowym składzie. Ogólnie poza tym, że spłukująca woda wylewała się na podłogę, a rura odprowadzająca pomieści co najwyżej kupkę małego psa to nawet spoko.

aha i zapomniałem dodać najważniejszego. Pociąg jechał (a przynajmniej tam pokazywał wyświetlacz) nawet 120 km/h. Gdyby nie przestoje na kilku stacjach (jakieś 15-20 minut) to już byłoby całkiem fajnie.

Scenka 4.

Metro centrum, lato. Po południu. Czekam na kogoś, na środku. Za mną koleś od "grania" na stołkach. Dla mnie to żadne granie, poczucie rytmu przeciętne i hałas. Tymczasem ma przerwę, ktoś podchodzi do niego i zagaduje. Słyszę 5/10. O czym gadają? O filozofii, sensie istnienia i ogólnie takim filozoficznym bełkocie itd (jeden z nich był na prawdę przygotowany do dyskusji - chyba coś czytał). O tej porze, w takim miejscu, brzmiało nieprzeciętnie ;)

Nie trzeba było długo czekać. Wystarczy odwrócić wzrok i kolejny oryginał. Młoda dziewczyna. Niezbyt ładna. Włosy różowe. Torba - pięćset naszywek/klamerek... "Patrzcie na mnie jaka jestem kul".

Scenka 5. - napisz  w komentarzu ;)

13:26, konrad1811
Link Dodaj komentarz »
Malarstwo i obrazy

Jak często w naszych domach widzimy ozdoby w postaci malarstwa? Znane nazwiska Picasso, Monet, Van Gogh nie mówią nam wiele więcej niż to że nosili je znani malarze. Każdy wie że słoneczniki to Van Gogha, a Monet to impresjonizm, ale co z tego wynika?

Oczywiście nie każdego stać na oryginalny obraz. Nawet reprodukcje malowane farbą olejną potrafią być drogie. Tymczasem jest sposób na to, żeby mieć w domu piękne obrazy znanych malarzy! Możne przecież zamówić reprodukcje cyfrowe.

Witryna "Obrazy malarstwo reprodukcje" pod adresem obrazy-malarstwo.pl umożliwia zamówienie cyfrowych reprodukcji wysokiej jakości. Obrazy są naciągane na blejtram (krosno malarskie) i zabezpieczane werniksem.

Druk na płótnie nadaje szlachetności i obrazy takie na prawdę nieźle się prezentują. Można również zamiast naciągać na blejtram zamówić ramę, jednak ta pierwsza opcja jest tańsza i bardziej opłacalna, a do tego wygląda nowocześnie, choć owszem - w zdobionych drewnem wnętrzach lepiej sprawdzi się rama.

Szczególnie polecam malarstwo francuskiego malarza Odilona Redona. Jest on mało znany, ale posiada bardzo ciekawe prace zarówno z początku twórczości (mroczne), jak i te późniejsze - barwne.

Najbardziej popularne są obrazy Picassa i Moneta. Takie również najdziemy na wymienionej stronie.

piątek, 27 lipca 2012
Gazetki promocyjne

Lubisz tanie zakupy? Chcesz oglądać wszystkie ważne gazetki promocyjne w jednym miejscu? Sprawdź portal promocje w sklepach. Wystarczy kliknąć niebieski link aby otworzyć gazetkę w przystępnej formie i obejrzeć ją.

Portal działa podobnie do promocyjni.pl . W odróżnieniu od promocyjni przeglądanej gazetek jest dużo atrakcyjniejsze - nie są one załadowane na portal ( w większości przypadków) lecz otwierane na oryginalnej stronie właściciela gazetki.

---

Skojarzone hasła: auchan gazetka, lidl gazetka, tesco gazetka, leclerc gazetka

poniedziałek, 16 lipca 2012
Trustory - nowy serwis ze śmiesznymi obrazkami i filmami

Znacie witrynę kwejk? W internecie jak grzyby po deszczu pojawiają się nowe serwisy www z ciekawostkami takie jak kweik z tak zwanymi śmiesznymi obrazkami z internetu. Największa uwaga skupiona jest oczywiście na kfejku - największej spośród polskich witryn tego typu.

Różnice miedzy nimi są ogólnie nieznaczne - kwejk ciągnie treść głównie z anglojęzycznego 9gag, sadistic dopuszcza drastyczne elementy, demotywatory ma sporo obrazków z "moralizatorskimi" lub pouczającymi tekstami, joemonster to z kolei "skomplikowany" portal raczej dla facetów, bo można tam znaleźć także treści trącące seksizmem.

Nowy serwis prezentujący ciekawostki - tru story.com.pl, inaczej niż kwejk, sadistic, demotywatory, czy joemonster, skupia się na ciekawostkach i prawdziwych filmikach, bez photoshopa i nabazgranych w paincie komiksowych obrazkach, których zalew posiada kwej. Jest odrobine podobny do mistrzów i bestów. Poza obrazkami i filmikami w witrynie trustory będzie można znaleźć również krótkie wpisy i odnośniki do artykułów. Podawanie źródeł jest zdecydowaną zaletą.

Właściciele zapowiadają, że serwis będzie posiadał wiele inspirujących wpisów. Oglądamy i oceniamy. Jak na razie poziom jest dobry i wydaje się, że każdy znajdzie tam coś dla siebie.

---

skojarzone hasła: true story kwejk, true story bro, kwjk, kewjk

środa, 31 sierpnia 2011
Dlaczego zresetowałem Androida po 3 dniach używania

Jak odinstalować GMAIL na AndroidzieDostałem firmowego smartfona – Galaxy z Androidem. Ucieszyłem się :)

Nigdy gadżety mnie nie kręciły, ale że ma GPS, lepszy aparat i podobno fajne aplikacje to musi być dobry, nie?

I dawno się tak nie fcoorwiłem.

SMS

Nie wiem jak to możliwe, ale w mojej starej Nokii t9 choć ubogie wyciska więcej słów na minutę niż domyślna klawiatura Androida. Nawet po obróceniu telefonu i powiększeniu klawiszy, domyślna pełna klawiatura QWERTY jest tak mała, że pisze sie2 razy wolniej niż na zwykłej klawiaturze telefonicznej bez T9.

Android Market (ciąg dalszy historii)

W poszukiwaniu lepszej klawiatury wybrałem się do „Android market”. Niestety przeoczyłem ikonkę dostępna na telefonie i wszedłem do sklepu przez Internet zamontowany w telefonie. Tu sytuacja się skomplikowała. Okazało się, że Android Market przez przeglądarkę Androida nie jest tak łatwo dostępny – trzeba się zalogować i ogólnie namieszać coś z kontami Google. Przystąpiłem więc do dzieła. Zarejestrowałem sobie konto Gmail na telefonie.

Android Market przez przeglądarkę nadal nie działał!

 Nosz coorva – zrobili system na telefon, zrobili przeglądarkę internetową na telefon, sami zrobili sklep  aplikacjami – wszystko zrobili i się nie synchronizuje i nie działa!!!

Ok, kumpel pokazał mi, że "przecieżto proste" - należało wejść do sklepu z aplikacjami przez ikonkę w menu telefonu zamiast przez przeglądarkę… No super. Ok. pobrałem kilka aplikacji, m.in. inną klawiaturę z T9.

Klawiatury T9

Pobrałem ich kilka. Nawet ta najlepsza, choć i tak lepsza od domyślnej jest wolniejsza od zwykłego pisania sms-ów. Nothing special.

Czas wrócić do problemu poczty i jej odinstalowania.

Gmail – jak utrudnić użytkownikowi telefonu życie

Ku mojemu zdziwieniu Gmail poza tym, że pobrał pocztę na telefon (no trudno „później to odinstaluję”) pobrał także 900 – słownie D Z I E W I Ę Ć S E T kontaktów i zapisał je w mojej K S I Ą Ż C E T E L E F O N I C Z N E J w kontaktach mojego telefonu!!!

Z tych 900 używam ok. 50… z resztą nie ważne… Wcześniej dodałem 5 ważnych kontaktów telefonicznych (przy pomocy tej zyebaney klawiatury androida) a teraz tych 5 nawet nie widać w natłoku 900 pobranych e-maili.

Okazało się że:

- konta gmail nie można skasować z telefonu

- kontakty można kasować tylko pojedynczo – powodzenia, jest ich 900

- kontaktami można zarządzać tylko przez Gmail i nie jest to jakieś specjalnie fajne łatwiejsze i lepsze (już nie będę się rozpisywał – po prostu zrobili to totalnie bez sensu, szkoda słów)

- żeby skasować niepotrzebne kontakty i odinstalować gmail w telefonie szybko jest jedna opcja – zresetować ustawienia telefonu (stracić wszystkie kontakty które wpisałem i zainstalowane aplikacje i inne ustawienia!!!!!)

Historia zatoczyła koło

Jak w niektórych klasycznych dramatach. Zmienia się tylko doświadczenie bohatera, który uczy się o swojej bezsilności wobec fatum. Nic tylko założyć własną firmę i wyprodukować lepszego smartfona :/



10:20, konrad1811
Link Komentarze (3) »
niedziela, 31 lipca 2011
Spotkanie absurdów

Nr 1. - brak ochorny w szpitalu.

W szpitalu w Tomaszowie Mazowieckim pobity został ordynator. W biały dzień napastnik ubrany na biało (podobno wyglądał jak lekarz) zapytał lekarzy/pielęgniarki gdzie jest ordynator i pobił go.

Przy okazji dodam, że w szpitalach generalnie nie ma ochrony i każdy tam może wejść i robić co mu się podoba o ile lekarze, pielęgniarki i inni pracownicy nie użyją siły aby go powstrzymać choć to nie jest przecież ich zadanie.

Czy trudno wyobrazić sobie sytuację, w której do szpitala trafia ofiara pobicia, po czym wrogowie odnajdują ją tam i np. dobijają/zabijają (lub usuwają świadka) itp?

Warto przypomnieć też inne wydarzenia, że w chłodniejszym okresie roku zdarzało się, że w szpitalu na strychu zamieszkali bezdomni. Skorzystali oni także z kocy szpitalnych :)
Inne wydarzenie - pielęgniarka była bita przez swojego byłego podczas pracy na nocnym dyżurze.

Nr 2. - reakcja policji

Napastnk na odrynatora podobno sam zgłosił się na policją. Był pijany. Odnotowano, że przyznał się do napaści i wypuszczono do domu.

Wniosek - jeżeli ktoś ci zajdzie za skurę - daj mu w mordę i sam sie zgłoś na policję. Mała szkodliwość czynu a satysfakcja będzie.

Nr 3. Powody.

Napastnik jest szwagrem pacjenta, któremu nie zdjęto śrub po złamaniu, ponieważ wyczerpały się limity narzucone przez NFZ.
Szwagier się zdenerwował, że poproszono jego ziomka o przyjście następnego dnia i pokazał co o całym systemie myśli.


Napisane na podstawie artykułu w lokalnej gazecie - dodatku "Tygodnik 7 dni" do "Dziennika Łódzkiego"


13:56, konrad1811
Link Dodaj komentarz »
piątek, 08 kwietnia 2011
Jak działają nowoczesne wirusy komputerowe

O zarażaniu się wirusami przez internet - także na zaufanych stronach!

Zadałem sobie pytanie: jak to jest, że bez wiedzy użytkownika instalowane są na komputerze trojany? Przecież Windows pyta o każdą instalowaną rzecz!?

Okazuje się, że to nie jest takie proste. Owszem jeśli ściągniemy program z internetu i chcemy go uruchomić Windows zapyta "UWAGA, czy aby na pewno?", ale trochę inaczej sprawa ma się z wirusami infekującymi przez strony internetowe. Np. wchodzimy na interesującą stronę internetową, tam jest interesujący nas filmik, ale okazuje się, że trzeba pobrać wtyczkę flash. To jest ściema ale o tym nie wiemy - klikamy "pobierz" i tym samym instalujemy wirusa! Tak jest na stronach których zamiarem jest infekowanie. Ale istnieją także normalne strony, które w wyniku zakażenia nieświadomie zakażają miliony komputerów!

Od początku

Jak to jest, że na normalnej stronie internetowej mogą znaleźć się wirusy (normalnej tzn. NASA, Amazon, ... cokolwiek) ???

Jeśli komputer administratora takiej strony internetowej został wcześniej zakażony złośliwym oprogramowaniem szpiegującym, które zapamiętuje wpisywane hasła, haker (lub jego wirus) może przechwycić te hasła służące do obsługi strony internetowej i samodzielnie się zalogować!!!

Potem jest już w miarę łatwo: wirus samodzielnie modyfikuje stronę internetową internetową - dodaje do niej krótki kod, i gdy ktoś odwiedza stronę kod ten nakazuje pobranie na komputer złośliwego oprogramowania i uruchamia je.

Tutaj w pewnym sensie proces zatacza koło - kolejny komputer został zainfekowany i jeśli jest to komputer administratora strony internetowej kolejna strona internetowa może zostać zainfekowana!

Efekt zakażenia

To że zainstalował się (lub uruchomił co nie jest jednoznaczne z zainstalowaniem!) 1 złośliwy program to nie koniec. Taki wirus może ściągnąć bez naszej wiedzy na komputer kolejne wirusy i trojany o funkcjonalności oczekiwanej przez hakera.

Co więcej wirusy mogą udawać programy zainstalowane na naszym komputerze!!! Np. wyświetlać informację, że potrzebna jest aktualizacja Adobe Reader albo Flash i kiedy klikniemy OK pobierane jest kolejne oprogramowanie internetowe.

Wreszcie

Cały ten syf który znajdzie się na komputerze zaczyna manipulować informacjami które są namy wyświetlane w przegladarkach internetowych w celu wyłudzenia informacji np.:

- wyświetla inne wyniki wyszukiwania google niż oczekujemy!!!

- zmienia linki wyszukanych stron internetowych i przez to trafiamy na fałszywe strony internetowe wyłudzające loginy i hasła do kont bankowych

- wyłudza login i hasło do naszej poczty (może rozsyłać spam oraz linki do zakazonych stron internetowych naszym znajomym!)

Wyłudzone informacje służą dalszemu przekazywaniu wirusa i szerzeniu "epidemii" oraz:

- kradzieży pieniędzy z kont bankowych

- atakom hakerów na strony internetowe

- dowolnym innym celom gdyż mogą mieć do dyspozycji setki tysiecy lub miliony komputerów zainfekowanych i czekających na ich polecenia!!!

Możemy mieć złudne wrażenie bezpieczeństwa kont bankowych, ponieważ mamy tokeny lub telefony komórkowe z hasłami, jednak istnieją także i na to sposoby (jednoczesne zakażenie telefonu komórkowego lub fakt, że numer z tokena wpisujemy przez klawiaturę i wirus go czyta a numer z tokena nie jest jednorazowy i ważny przez kilka sekund!).

Jak być bezpiecznym?

1. Pozostaje na bieżąco aktualizować oprogramowanie antywirusowe. Oczywiście nie daje to 100% gwarancji...

2. Bezpieczne wydaje się posiadanie 2 systemów: Windows + Linux i surfowanie po internecie w systemie linuxowym, a korzystanie z niezbędnych aplikacji na Windowsie (choć ta opcja jest dość uciążliwa)

3. Najbezpieczniej, jeśli nie potrzebujemy używać programów wybitnie Windowsowych (głównie gier komputerowych i pakietu MS Office) możemy używać wyłącznie któregoś Linuxa, który dziś znacznie przypomina Windowsa i w wielu wypadkach pozwala na normalną pracę na komputerze (dokumenty, internet, multimedia...)

Skrótowy artykuł napisałem na podstawie: Jak działają nowoczesne wirusy (Chip)

 

14:13, konrad1811
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 04 kwietnia 2011
Mega trojan - ZEUS

Tak wygląda nowoczesny napad na bank.

ZEUS to program wirusowy, który po zainstalowaniu m.in. zapamiętuje wszystko co użytkownik wystuka na klawiaturze.

Trojan znany jest z tego, że atakował witryny takich firm jak: Bank of America, NASA, Amazon czy Oracle. W sumie szacuje się, że zainfekowanych może być 74 tys. serwerów!

Obecnie jak donosi Gazeta Prawna wirus atakuje polskie banki (m.in PKO).

Wybrane najciekawsze fakty z angielskiej wiki na temat wirusa:

- do 28 października 2009 Zeus rozesłał aż 1,5 mln fałszywych informacji na Fecebooku w celu wyłudzenia informacji

- zainfekowana sieć w USA to ok. 4 mln komputerów

- przy pomocy Zeusa skradziono około 70 mln dolarów (FBI odkryło siatkę cyber przestępców w 2010)

- najwięcej haseł do loginów skradzino m.in w portalach Facebook i Yahoo

- wirus atakuje tylko maszyny z Windowsem i nadal sprawia trudności w wykryciu go na komputerze (najlepiej uniknąć infekcji nie klikając w podejrzane linki)

- wirusa można nabyć i użyć do włąsnych celów w internecie za cenę 700-4000 $.

- w USA aresztowano 90 osób w zwiazku z używaniem wirusa do wyłudzania danych i kradzieży pieniedzy z kont.

PS

Początkowo myślałem sobie, że skoro są tokeny to chyba po prostu dużo ludzi ich nie używa. Ale w sumie token zmienia cyfry co kilkanaście sekund, więc jeśli możliwe jest zczytanie co człowiek wprowadził przez klawiaturę, to w ciagu kilku sekund przed zmianą numeru tokena możliwa jest jeszcze niejedna automatyczna operacja trojana! Wydaje sie że pod tym względem bezpieczniejsze jest hasło przysyłane na telefon komórkowy, którego numer można zmienić osobiście w Banku.

13:58, konrad1811
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 01 marca 2011
Co nalezy zrobić z chamskim gościem?

Proszę sobie wyobrazić, że gościmy kilka osób. Jednak goście oświadczają, że oni nie chcą się znami zapoznawać (rozmawiać/integrować/asymilować).

W takim razie na czym im zależy? Oczywiście tylko na tym aby coś wszamać i ewentualnie przenocować. Wniosek - chcą skorzystać jedynie z naszego dobrobytu ale ponieważ uważają nas z jakiegoś powodu za niegodnych nie chcą się zbratać... zapewne w swojej tolerancji uważają, że "obce=złe". Dziwnym trafem nie uważają tak o obcych dobrach materialnych.

Co myśleć o takich gościach? Jak to nazwać? Co z takimi zrobi każdy z nas jeśli zdarzy się, że odwiedzą nasze mieszkanie?

Skoro zależy im jedynie na naszych dobrach można odnieść wrażenie, że są intruzami, którzy woleli, żebyśmy zostawili im nasze dobra i odeszli - tak by było dla nich najlepiej skoro "nie chcą z nami gadać".

Wykorzystywanie uprzejmości gospodarza, coś za co należy się kara co najmniej w postaci "więcej nie ugościmy".

Sytuacja ta dokładnie odzwierciedla tą przedstawioną w artykule: Erdogan kontra Berlin. Premier Turcji bezczelnie nawołuje do tego aby Turcy w Niemczech korzystali z dobrobytu niemieckiego ale żeby się nie asymilowali. "Wykorzystujcie sytuację, ale miejcie w pogardzie ten obcy naród".

Ktoś chce rzucić słowo na temat tolerancji? Ale zanim niech się zastanowi, czy sam nie wyprosiłby ze swojego domu bezczelnych gości.

Tagi: imigranci
14:37, konrad1811
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 31 stycznia 2011
Rosjanie winni Katastrofy Smoleńskiej

Okazuje się, że "jednak" wina leży po stronie Rosjan... Otóż lotnisko było w fatalnym stanie, dlatego też pilot zdecydował się wylądować w lesie... Sprawę opisała Rzeczpospolita: "Rosjanie ukrywali stan lotniska".

Krótko mówiąc nawet jakby katastrofy nie było to i tak by była bo Rosjanie ukryli stan lotniska. Więc i tak by byli winni. Byli winni, są winni i będą winni!

19:22, konrad1811
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6